Mademoiselle Mana blog

W tym roku firma Coty wypuściła nowy zapach Playboya – Pin Up. Producent tym razem zainspirował się modelkami w stylu Pin Up. z lat 50/60, pełnymi seksu, krągłymi kobietami.

Pin Up to typowa linia zapachowa. Playboy oferuje nam z tej samej linii oprócz wody toaletowej także dezodorant w sprayu lub atomizerze, mgiełkę do ciała oraz żel pod prysznic.

Nigdy specjalnie nie przepadałam za prostymi, kwiatowymi zapachami toteż Playboy niespecjalnie mi podchodził, nie interesowałam się ich zapachami, wole bardziej złożone, ciężkie zapachy jak Chanel no 5, no 19, czy Opium od YSL. Jednak moje zainteresowanie tym zapachem wzięło się z oczywistych powodów – z powodu nazwy jak i obecności waty cukrowej w spisie użytych składników. Postanowiłam przy najbliższej okazji udać się do perfumerii i sama przetestować ten nowy zapach. Po wejściu do perfumerii bardzo szybko go znalazłam – sprawdziłam zapach na testerze. I choć nijak nie ma się on do moich preferencji to po części mnie ujął, dlatego postanowiłam że będzie dobrym zapachem na te dni bardziej słodkie, kiedy przywdziewam się w bardziej pastelowe ubrania, nie ukrywam że jego cena także nie była szczególnie wysoka, w Douglasie zapłaciłam 50zł/30ml. Oprócz perfum posiadam żel oraz dezodorant. Powiem szczerze, że lubię używać szczególnie żelu w te zimniejsze dni, pozwala mi się zrelaksować podając słodką woń waty cukrowej w czasie kąpieli jak i po niej również.  Jeżeli chodzi o jego trwałość – różne oceny widziałam, jednak mnie na ubraniach zapach pozostaje nawet kolejnego dnia – choć nie robie chmury jak się nim psikam ot od dwóch do 3 psiknięć przy użyciu.

DSC_0434

Flakon jest typowy dla perfum Playboya – króliczek. Akurat w wersji z Pin Up posiada różową kokardkę. Jest mały, poręczny, dobrze wygląda na półce choć ja swojego trzymam w kartoniku – mniej przyciąga wzrok mojego siostrzeńca, toteż nie stłucze mi go za szybko :).  Jak widzicie, na uszku możemy coś zawiesić – akurat na tym zdjęciu na uszku spoczywa mój pierścionek zaręczynowy – przynajmniej się nie straci – ze mnie straszna bałaganiara.

Słodko-różowo-niebieska aura udzieliła się także i mnie, oto stylizacja a raczej jej ćwierć bo widać tylko  małą jej część:

DSC_0399

Podsumowanie:

+dobry zapach za małą cene

+w połączeniu z linią pozwala przedłużyć i wzmocnić zapach

+dobrze oceniany przez znajomych którzy mieli okazję wyczuć zapach

– może być dla niektórych duszny, toteż może przytłaczać w ciepły dzień w zatłoczonym autobusie