Mademoiselle Mana blog

21-22 września 2013 odbył się Konwent Tatuażu w Katowicach – w miejscu Galerii Szyb Wilson. Miałam okazję spędzić tam sobotę, dlatego chcę przedstawić Wam krótką relacje z mojego pobytu w świecie maszynek, tatuaży i rockowej muzyki :)

Mój wypad był tak na prawdę bardzo spontaniczny – późnego wieczora ostatecznie postanowiłam wraz z narzeczonym że pojawimy się na konwencie, dlatego nie miałam zbyt dużo czasu na przygotowania – byłam zmęczona po pracowitym piątku, humor ostatnio mi nie dopisywał, dlatego spodziewałam się wszystkiego – nawet tego co najgorsze.
Zawsze przed różnymi imprezami czuje strach, i to nie dlatego że jestem aspołeczna. Nie wiem czego mogę się spodziewać, kogo spotkam, czy wszystko będzie dobrze, dlatego rano zawsze ogarnia mnie podniecenie połączone z lekkim strachem. Nie nastawiałam się specjalnie pozytywnie, ponieważ ostatnio ludzie bardzo mnie zawodzili – moje nastawienie zmieniło się po imprezie, ale za niedługo dowiecie się dlaczego. Jeszcze wieczorem Joahannah próbowała rozwiewać moje czarne myśli – próbowała naładować mnie pozytywnym myśleniem i „tumiwisizmem” – zawszę mogę na nią liczyć, pomimo że tak krótko się znamy, i właściwie tylko wirtualnie. To świetna kobieta – bardzo cieszę się że to właśnie ona stworzyła moją grafikę na bloga – rozumiemy się bez dwóch zdań.
Jeżeli chcecie zobaczyć więcej prac – to zapraszam m.in na bloga <jvf> 

Moja stylizacja nie była szczególna – nie miałam czasu żeby wymyślać co chce ubrać  – dlatego mój strój jest dość przypadkowy. A więc ubrałam się, i wsiadłam w autobus, który zabrał mnie do centrum mojego miasta- razem z narzeczonym mieliśmy sprawy do załatwienia. Później szybkie zakupy, godzinka, i byliśmy w Katowicach (swoją drogą mój Luby zapodział parasol – nie wybaczę mu tego, bo bardzo go lubiłam).

Akredytacja – bo oczywiście nie zakupiłam biletów wcześniej, zalepienie opasek, i już byliśmy na konwencie. Wypatrywałam znajome twarze, jednak dopiero później udało mi się trafić na Agę (Koseatra) i Wolfie – bardzo kochane dziewczyny!. Oczywiście musiałam bliżej poznać Agnieszkę, nasza rozmowa szybko potoczyła się na tematy, które są nam bliskie – gorsety. Agnieszka jest bardzo miłą dziewczyną, od samego początku wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, mam nadzieje że z wzajemnością. Mam nadzieje że czytacie bloga Agnieszki? <Koseatra> 

Nie zabrakło oczywiście pamiątkowego zdjęcia:
Koseatra i Mademoiselle Mana
Zdjęcie wykonała również bardzo sympatyczna kuzynka Agnieszki :) Dziękuje !

Skoro rozmawiamy o gorsetach, to oczywiście nie zabrakło ich kilka na konwencie – widzieliście pokaz gorsetów Snow Black?
Dobra robota Dziewczyny, dałyście z siebie Wszystko, a gorsety świetne :) Sama chciałabym zaadoptować jakiś gorset od Snow Black, wyglądają bardzo dobrze na żywo, szkoda że nie miałam okazji przyjrzeć się im bliżej. W trakcie pokazu w tle leciał kawałek od Mansona – Apple of Sodom, który bardzo lubię, jak i samego Mansona od dawna – co mogliście poznać po wcześniejszej notce związanej z Ditą :)

Jedną z modelek na pokazie była bardzo miła Rockagirl – swoją drogą bardzo cieszę się z tego spotkania, od dawna zachwycam się stylizacjami oraz zdjęciami tej serdeczniej kobiety :)

rockagril x mademoiselle manaDziękuje że pomimo że złapałam Cię w kolejce po jedzonko, to nie było problemem machnięcie zdjęcia :)
Zapraszam na bloga Rockagirl :)

Oczywiście musiałam spotkać się tam także z Angeliką – bardzo ucieszyło mnie to, że wreszcie możemy spotkać się osobiście, poznałam także Krzysia który robił to oto pamiątkowe foto:
angelika mana
Bardzo cieszę się ze spotkania wszystkich nowych osób – zarówno tych których znałam wcześniej tylko wirtualnie, jak i tych, których poznałam dopiero na konwencie.

Oczywiście jednym z najważniejszych gwoździ programu był Pokaz suspension w wykonaniu Hooked Friends

UWAGA PONIŻEJ ZDJĘCIA Z POKAZU – NIE ZALECA SIĘ OGLĄDAĆ OSOBOM WRAŻLIWYM !

Temat podwieszania na hakach bynajmniej nie jest mi nieznany. Jednak przebywając bardziej w metalowym środowisku nie miałam okazji zobaczyć pokazu na żywo – dopiero teraz udało mi się dotrzeć , i nie żałuje, bo jednak zdjęcia/nagrania nie oddają tego jak jest na żywo. Nie udało mi się zrobić zdjęć, ponieważ byłam zbyt zapatrzona w to co się dzieje – dlatego ukradłam kilka zdjęć z bloga Agi – więcej fotek możecie zobaczyć na jej blogu, ja wybrałam tylko kilka :)
Podwieszanie na hakach wzbudza z reguły różne, bardzo mieszane uczucia. Jedni klaskają, inni zakrywają oczy, jeszcze inni są zdegustowani, inni wzruszeni pokazem. Mnie osobiście bardzo się podobało, byłam bardzo skupiona od początku do końca – odczuwałam raczej cały pokaz duchowo – a co czułam? zachowam dla siebie ponieważ nie zawsze chcę dzielić się z duchowymi przeżyciami – nawet z najbliższymi mi osobami, na pewno nie były to uczucia negatywne, bardzo szanuje cały zespół Hooked Friends. Swoją drogą – chciałabym pozdrowić miłego chłopaka obok którego stałam na pokazie – dzięki że pozwoliłeś zająć swoje miejsce niższym od siebie :)

Roni - podwieszanieRoni podwieszaniepodwieszanie na hakach
Przyznam że ta scena aż zapierała dech w piersiach.

To chyba wszystko co chciałam Wam pokazać.
Po pokazie szybko udałam się na autobus, udało mi się kupić jeszcze książkę związaną z muzyką za całe 5 zł – dostrzegłam ją na stoisku książek używanych w drodze na PKP – kocham takie znaleziska, a książka na prawdę pokaźna, będzie co czytać :)

Bardzo mi się podobało, z chęcią wybiorę się na kolejny konwent tatuażu – a kto wie, może z kolejnego przyjadę w końcu z jakimś tatuażem? :)

Do napisania !